Podróże to moja wielka pasja. Od kilkunastu lat organizuję wycieczki po górskich szlakach i nieznanych dla przeciętnych turystów terenach. Jeździmy po całym świecie, poznając nowe obszary i ich historie. Pewne wydarzenie, nie tylko odmieniło nasze dotychczasowe życie, ale też zmieniło formę podróżowania.

Moje wyprawy z turystycznym nosidełkiem

Nosidła turystyczne z daszkiemPodróże i odkrywanie nowych ciekawych miejsc, pociągało mnie już od dawna. Właściwie to można zaryzykować stwierdzenie, że nie ma kraju na świecie, w którym nie stanęła moja noga. Czasem było to bardzo szybko, czasem trwało dłużej, ale zawsze docieraliśmy tam gdzie chcieliśmy. Moja żona podobnie jak ja, jest wielką miłośniczką takich podróży. Można śmiało powiedzieć, że oboje uzależniliśmy się od adrenaliny, która temu towarzyszy. Stało się jednak coś, co zmusiło nas do wstrzymania się od naszych eskapad. Urodził się nam nieplanowany, przyszły mały podróżnik. Udało nam się pohamować nasze zapędy i wytrzymaliśmy ponad rok w domu, pisząc książki i artykułu o naszych wyprawach. Po tym czasie stwierdziliśmy, że pora małemu pokazać trochę świata i zaplanowaliśmy na początek wycieczkę po Polsce. Było lato, więc naszym celem stało się polskie wybrzeże. Chcieliśmy zwiedzić wszystkie nadmorskie wsie i miasta. Jak zwykle przygotowaliśmy plan i zebraliśmy odpowiedni sprzęt. Nosidła turystyczne z daszkiem, okazały się być najlepszym zakupem. Nasz mały kajtek, mógł cieszyć się widokiem nadmorskich atrakcji, jak również zmęczony podróżowaniem, zaliczyć tam małą drzemkę. Wkrótce okazało się, że musimy dokupić jeszcze jedno takie nosidełko. Staliśmy się, szczęśliwymi rodzicami dwójki potencjalnych podróżników. Z jednej strony byliśmy bardzo szczęśliwi, a z drugiej trochę tęskniliśmy za trochę dalszymi wyprawami. Ale jak to mówi przysłowie ?dla chcącego nic trudnego? wymyśliliśmy formułę wypraw z własnymi dziećmi. Wyprawy były bezpieczne, ale nie pozbawione przygód.

Okazało się, że chętnych na wyprawy z własnymi dziećmi jest wielu. My oraz nasi klienci, zasmakowaliśmy takiej radości podróżowania z własnymi dziećmi, że niewyobrażalnym jest aby było inaczej. Najważniejsze tylko, aby na wyposażeniu nie zabrakło nosidełka z daszkiem.