Popularna mądrość ludowa głosi, że jeśli coś jest do wszystkiego, to nie nadaje się do niczego. I tak też jest z nożami pozwalającymi przetrwać poza cywilizacją. Dlatego warto dobrze się zastanowić, jaki nóż zabrać ze sobą w drogę, aby nie przyniósł problemów i był maksymalnie użyteczny w różnych warunkach.

Wybór uniwersalnego noża

nóżWiele osób uważa, że survivalowiec powinien mieć długi nóż pozwalający nawet na rąbanie drewna. Jednak znawcy tematu twierdzą, że owszem, ale tylko w przypadku jeśli będzie on użytkowany w kontrolowanych warunkach organizowanych obozów, gdzie chcąc nie chcąc każdy uczestnik znajduje się w bezpiecznej, większej grupie. Jeśli natomiast ostrze ma służyć samotnemu (lub prawie samotnemu) wędrowcy nie może się on rzucać w oczy, aby nie sprowadzać dodatkowego niebezpieczeństwa. Dzięki temu pozwoli on na przygotowanie sobie posiłku i nie ściągnie na głowę dodatkowych problemów. Przykładem może być konieczność poproszenia przypadkowo spotkanych osób o pomoc: zabrania się autostopem lub otrzymanie kubka wody u samotnej starowinki mieszkającej na obrzeżach puszczy. Ani kierowca, ani babcia nie będą przychylni osobie z wielkim nożem wystającym z nogawki. Ponadto sławetne rąbanie drewna nożem to także niezbyt mądry pomysł. Znacznie lepiej przygotować się do tego i zabrać poręczną siekierkę, która zajmie niewiele miejsca w plecaku, a przy okazji przyda się do rozbijania namiotu.

Wielu sprzedawców mami początkujących samotnych wilków widmem mitycznego noża survivalowego. Jest on jednak tym samym, co słynny jednorożec – legendą. Nie można mieć narzędzia, które będzie służyło do wszystkiego idealnie. Dlatego przed planowanym wyjazdem trzeba dobrać nóż pod kątem planowanych i nieplanowanych, ale możliwych aktywności.